2 lipca 2026 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej wydał wyrok w połączonych sprawach C-261/25 i C-262/25, który porządkuje jedną z najbardziej spornych kwestii proceduralnych w sprawach frankowych: od kiedy liczy się termin przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału, gdy umowa kredytu okazuje się nieważna.
To dobra wiadomość dla kredytobiorców — i jednocześnie ważne zastrzeżenie, o którym powinieneś wiedzieć, zanim uznasz sprawę za w pełni rozstrzygniętą.
Co dokładnie rozstrzygnął Trybunał
Sprawy dotyczyły kredytobiorców, którzy — po uzyskaniu prawomocnych wyroków stwierdzających nieważność ich umów frankowych — zostali pozwani przez banki (Bank BPH i Raiffeisen Bank) o zwrot wypłaconego kapitału. W obu przypadkach banki próbowały argumentować, że termin przedawnienia ich roszczenia powinien liczyć się od dnia wypłaty kredytu — czyli, odpowiednio, od 2008 i 2006 roku. Gdyby TSUE się z tym zgodził, roszczenia banków w większości takich spraw byłyby dziś dawno przedawnione, co w praktyce oznaczałoby, że banki nie odzyskałyby kapitału w ogóle.
TSUE tego argumentu nie przyjął — ale nie przyjął też odwrotnej skrajności. Trybunał orzekł jasno: termin przedawnienia roszczenia banku zaczyna biec od dnia, w którym konsument po raz pierwszy zakwestionował wobec banku wiążący charakter nieuczciwych warunków umowy. Nie od dnia wypłaty kredytu. Nie od dnia wpisania podobnej klauzuli do rejestru klauzul niedozwolonych.
Dlaczego to jest korzystne dla kredytobiorców
Ten wyrok ma fundamentalne znaczenie porządkujące. Do tej pory sądy krajowe zmagały się z pytaniem, czy przyjąć któreś z trzech możliwych rozwiązań: datę wypłaty kredytu, datę wpisu klauzuli do rejestru, czy datę zakwestionowania umowy przez konsumenta. TSUE jednoznacznie wybrał to trzecie rozwiązanie — i to jest rozstrzygnięcie, które chroni interesy konsumenta w sposób najbardziej zrównoważony.
Dlaczego to jest korzystne dla Ciebie jako kredytobiorcy? Po pierwsze, dopóki nie zgłosisz bankowi zastrzeżeń co do ważności umowy, bank w ogóle nie dysponuje żadnym roszczeniem restytucyjnym — a więc termin przedawnienia nie może zacząć biec wcześniej. Trybunał wprost to potwierdził: system ochrony konsumenta wymaga, żeby to decyzja konsumenta o zakwestionowaniu umowy otwierała bankowi drogę do rozliczeń, a nie odwrotnie.
Po drugie, wyrok eliminuje ryzyko, na które zwracał uwagę sam sąd odsyłający: gdyby bank mógł biernie czekać na przedawnienie roszczeń konsumenta, nie martwiąc się o przedawnienie własnego roszczenia, znajdowałby się w rażąco uprzywilejowanej pozycji procesowej. TSUE temu zapobiegł, wiążąc bieg terminu z konkretnym, możliwym do ustalenia momentem — dniem, w którym to Ty poinformowałeś bank, że kwestionujesz umowę.
Po trzecie — i to jest kluczowe praktycznie — Trybunał potwierdził, że zakwestionowanie umowy nie musi przybrać formy pozwu sądowego. Wystarczy reklamacja, wezwanie do zapłaty czy inne pisemne zgłoszenie zastrzeżeń skierowane do banku. To oznacza, że jeśli wcześnie zgłosiłeś bankowi swoje wątpliwości co do umowy — nawet bez natychmiastowego składania pozwu — mogłeś tym samym uruchomić bieg terminu przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału. A skoro termin ten wynosi trzy lata, może się okazać, że roszczenie banku o zwrot kapitału jest już dziś przedawnione.
Kiedy roszczenie banku faktycznie się przedawnia — przykład
Załóżmy, że w styczniu 2020 r. wysłałeś do banku reklamację, w której zakwestionowałeś klauzule przeliczeniowe i wskazałeś, że Twoja umowa może być nieważna. Zgodnie z wyrokiem TSUE, to właśnie ten dzień otwiera bieg trzyletniego terminu przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału.
Jeżeli bank nie wytoczył powództwa o zwrot kapitału do końca 2023 roku (pamiętając, że zgodnie z art. 118 k.c. koniec terminu przedawnienia przypada na ostatni dzień roku kalendarzowego), a Ty dopiero teraz, w 2026 roku, uzyskujesz prawomocny wyrok stwierdzający nieważność umowy — to jeśli bank spróbuje dochodzić zwrotu kapitału (pozwem lub zarzutem potrącenia), możesz skutecznie podnieść zarzut przedawnienia. Bank, który przez lata nie zareagował na Twoją reklamację żadnym pozwem asekuracyjnym, traci możliwość sądowego dochodzenia zwrotu kapitału.
To dlatego banki od pewnego czasu masowo wnoszą tzw. pozwy warunkowe (asekuracyjne) zaraz po otrzymaniu reklamacji lub pozwu od konsumenta — chcą w ten sposób przerwać bieg przedawnienia, zanim ten upłynie. Warto to wiedzieć, bo pokazuje, że banki są świadome ryzyka, jakie niesie dla nich ten wyrok.
Ważne zastrzeżenie: sąd może i tak uwzględnić przedawnione roszczenie banku
Tu dochodzimy do kwestii, o której warto wiedzieć, zanim potraktujesz zarzut przedawnienia jako gwarancję, że bank nic nie odzyska. W polskim prawie obowiązuje art. 117¹ Kodeksu cywilnego, który daje sądowi możliwość — w wyjątkowych przypadkach — nieuwzględnienia upływu terminu przedawnienia roszczenia skierowanego przeciwko konsumentowi, jeżeli przemawiają za tym względy słuszności.
Sąd Najwyższy w wyroku z 15 stycznia 2026 r. (sygn. II CSKP 1062/23) skorzystał z tego przepisu w konkretnej sprawie. Kredytobiorcy skutecznie podnieśli zarzut przedawnienia roszczenia banku o zwrot kapitału — termin upłynął w grudniu 2019 roku, a bank zgłosił potrącenie dopiero w 2021 roku. Sąd Apelacyjny uznał to potrącenie za nieskuteczne. Sąd Najwyższy jednak tę ocenę uchylił, wskazując, że w okresie, gdy termin przedawnienia upływał, w orzecznictwie sądów powszechnie obowiązywała inna, korzystniejsza dla banków koncepcja liczenia tego terminu — a więc bank miał uzasadnione, obiektywne podstawy sądzić, że jego roszczenie jeszcze się nie przedawniło. Sąd Najwyższy ocenił to jako „wyjątkowy przypadek” uzasadniający zastosowanie art. 117¹ k.c. i mimo formalnego przedawnienia nakazał uwzględnienie roszczenia banku.
Nie oznacza to, że każdy skutecznie podniesiony zarzut przedawnienia można w ten sposób obalić. Sąd Najwyższy wyraźnie zastrzegł, że to rozwiązanie wyjątkowe, wymagające szczegółowej analizy okoliczności konkretnej sprawy — w tym tego, czy bank miał rzeczywiście obiektywne powody do zwłoki, czy po prostu przespał sprawę. Im bardziej aktualne jest dziś orzecznictwo (a więc im później upływał termin przedawnienia roszczenia banku), tym trudniej bankowi bronić się argumentem o „niejasnym stanie prawnym” — bo od uchwały Sądu Najwyższego z 25 kwietnia 2024 r. (III CZP 25/22) kierunek interpretacyjny jest już jasno ugruntowany.
Co to wszystko oznacza dla Twojej sprawy
Wyrok TSUE z 2 lipca 2026 r. to bardzo dobra wiadomość — porządkuje zasady gry na korzyść konsumenta i eliminuje ryzyko, że bank będzie mógł dochodzić zwrotu kapitału bez żadnych ram czasowych. Jeżeli dawno zakwestionowałeś swoją umowę, a bank przez lata nie podjął żadnych kroków w celu odzyskania kapitału — masz dziś mocny argument, żeby skutecznie podnieść zarzut przedawnienia.
Jednocześnie warto pamiętać o furtce z art. 117¹ k.c. — sam skuteczny zarzut przedawnienia nie zawsze jest argumentem ostatecznym. Warto przeanalizować dokładną chronologię swojej sprawy: kiedy zakwestionowałeś umowę, kiedy formalnie upłynął termin przedawnienia roszczenia banku, i czy w tym okresie orzecznictwo było już na tyle ugruntowane, żeby bank nie mógł się zasłaniać „niejasnym stanem prawnym”.
Bezpłatna analiza Twojej sprawy
Prowadzę sprawy frankowe na terenie całej Polski, na bieżąco śledząc zmieniające się orzecznictwo TSUE i Sądu Najwyższego. Jeżeli toczysz spór z bankiem o kredyt frankowy — lub dopiero planujesz złożyć pozew — zapraszam do kontaktu. Przeanalizuję Twoją sprawę pod kątem najnowszego orzecznictwa, w tym omawianego wyroku TSUE.
Adwokat Kamil Kwiatek Kancelaria Adwokacka Kamil Kwiatek ul. ks. Ludwika Tunkla 114/419, 41-707 Ruda Śląska