Pozwolę sobie zacząć od końca tej historii.
Sąd Okręgowy w Suwałkach, sygn. akt I Ca 54/26, wyrokiem w maju 2026 roku zasądził od banku na rzecz klienta kwotę 51 145,66 zł wraz z odsetkami ustawowymi za opóźnienie. Bank musiał oddać wszystkie odsetki, całą prowizję i całe ubezpieczenie, które pobrał przez siedem lat.
A teraz cofnijmy się do początku.
Czerwiec 2018 r. — podpisana umowa pożyczki
J.R. potrzebował pieniędzy. Poszedł do banku i podpisał umowę pożyczki. Na papierze kwota wyglądała solidnie — 82 965,49 zł. Tyle bank wpisał jako kwotę pożyczki.
Tyle tylko, że J.R. tej kwoty nigdy nie zobaczył na oczy.
Z 82 965,49 zł bank natychmiast potrącił: 18 911,98 zł składki ubezpieczeniowej, 250,35 zł prowizji oraz 100 zł opłaty przygotowawczej. Na spłatę wcześniejszego zadłużenia poszło kolejne 62 373,16 zł. Rzeczywiście do dyspozycji klienta trafiło zaledwie 1 330 zł.
Ale to nie jest jeszcze sedno problemu.
Sedno jest inne: bank przez całe siedem lat naliczał odsetki od pełnej kwoty 82 965,49 zł. Czyli również od tych 18 911,98 zł ubezpieczenia, 250,35 zł prowizji i 100 zł opłaty. Od pieniędzy, których J.R. nigdy nie dostał do ręki. Od kosztów, które bank pobrał sam dla siebie.
Oprocentowanie wynosiło 8,5%. RRSO — jak podała umowa — 17,60%.
Maj 2025 r. — oświadczenie o sankcji kredytu darmowego
Siedem lat po podpisaniu umowy J.R. dowiedział się, że coś jest nie tak. Złożył wobec banku oświadczenie o skorzystaniu z sankcji kredytu darmowego na podstawie art. 45 ustawy o kredycie konsumenckim. Wezwał bank do zwrotu: 31 983,33 zł zapłaconych odsetek, 250,35 zł prowizji i 18 911,98 zł ubezpieczenia. Łącznie ponad 51 000 zł.
Bank odpowiedział odmownie. Wszystkie zarzuty uznał za bezpodstawne. Oświadczenie — za nieskuteczne.
J.R. złożył pozew.
Grudzień 2025 r. — Sąd Rejonowy oddala powództwo
Sąd Rejonowy w Suwałkach oddalił powództwo w całości. Uzasadnienie liczyło kilkanaście stron. Sąd uznał, że bank miał prawo naliczać odsetki od kredytowanych kosztów. Że ustawa o kredycie konsumenckim tego nie zakazuje. Że RRSO zostało wskazane prawidłowo.
Sąd napisał wprost: skoro ustawodawca nie przewidział wyraźnego zakazu naliczania odsetek od kredytowanych kosztów, to bank miał prawo to robić. Gdyby taki zakaz był, byłby wpisany wprost do ustawy.
J.R. poniósł też koszty procesu — 5 400 zł wynagrodzenia pełnomocnika banku.
Sprawa wyglądała beznadziejnie.
2026 r. — apelacja i przełom
Pełnomocnik J.R. wniósł apelację. Sąd Okręgowy rozpatrzył ją i wydał wyrok, który odwrócił wszystko do góry nogami.
Sąd Okręgowy uchylił zaskarżone orzeczenie i zasądził od banku na rzecz J.R. pełną kwotę — 51 145,66 zł plus odsetki ustawowe za opóźnienie od 7 sierpnia 2025 roku. Bank musi też zapłacić koszty obu instancji: 6 417 zł za pierwszą i 3 700 zł za apelację. Łącznie z odsetkami — dobrze ponad 60 000 zł.
Jak to możliwe?
Co Sąd Okręgowy powiedział — i dlaczego to zmienia wszystko
Sąd Okręgowy rozłożył zagadnienie na czynniki pierwsze. Wyjaśnienie jest pozornie techniczne, ale jego konsekwencje są ogromne.
Ustawa o kredycie konsumenckim w art. 5 pkt 10 definiuje stopę oprocentowania kredytu jako oprocentowanie stosowane do wypłaconej kwoty. Wypłacona kwota to całkowita kwota kredytu — czyli to, co bank oddaje konsumentowi do swobodnej dyspozycji.
Składka ubezpieczeniowa, prowizja, opłata przygotowawcza — to nie są pieniądze oddane konsumentowi do swobodnej dyspozycji. To koszty, które bank pobrał sam dla siebie. Konsument nimi nie dysponował. Nie mógł ich wydać na wakacje, remont ani zakup samochodu. Trafił nimi wprost do kieszeni banku.
A skoro tak — bank nie mógł naliczać od nich odsetek.
Sąd Okręgowy napisał to dobitnie: odsetki kapitałowe należą się wyłącznie od kapitału kredytu rozumianego jako kwota oddana kredytobiorcy do swobodnej dyspozycji. Oprocentowanie kosztów kredytu generowałoby po stronie konsumenta koszt od kosztu — a to jest sprzeczne z naturą zobowiązania pożyczki.
Konsekwencja: skoro bank naliczał odsetki od kredytowanych kosztów, to RRSO wpisane w umowie było nieprawidłowe. A nieprawidłowe RRSO oznacza naruszenie art. 30 ust. 1 ustawy o kredycie konsumenckim — co z kolei otwiera drogę do sankcji kredytu darmowego z art. 45 tej ustawy.
Sąd podkreślił też kwestię ciężaru dowodu. Skoro powód zakwestionował prawidłowość RRSO, to bank musiał udowodnić, że wyliczenie było poprawne. Bank tego nie zrobił. Nie wykazał, że konsument nie został wprowadzony w błąd.
Wyrok TSUE C-744/24 jako koronny argument
Sąd Okręgowy wprost powołał się na wyrok Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z dnia 23 kwietnia 2026 roku w sprawie C-744/24. TSUE orzekł jednoznacznie: całkowita kwota kredytu nie może obejmować kwot przeznaczonych na wywiązanie się ze zobowiązań uzgodnionych w ramach kredytu — takich jak koszty ubezpieczenia i wszelkie inne opłaty. Stopa oprocentowania może być stosowana wyłącznie do kwot faktycznie wypłaconych konsumentowi.
Bank nie może stosować umownej stopy oprocentowania do kwot, które zostały przeznaczone na pokrycie kosztów związanych z kredytem — i które konsumentowi faktycznie nie zostały wypłacone.
Koniec dyskusji.
Dlaczego ta historia dotyczy Ciebie
Mechanizm, który zastosował bank w tej sprawie, nie był żadnym wyjątkiem. Przez lata był rynkowym standardem. Większość kredytów gotówkowych i pożyczek ratalnych udzielanych przez polskie banki i firmy pożyczkowe była skonstruowana dokładnie w ten sam sposób: bank wpisywał prowizję i ubezpieczenie do kwoty kredytu — i od tak powiększonej kwoty naliczał odsetki.
Efekt? Konsument płacił odsetki od pieniędzy, których nigdy nie dostał. RRSO wyliczone w umowie było zawyżone lub po prostu nieprawdziwe — bo uwzględniało oprocentowanie od kosztów, od których oprocentowania bank pobierać nie powinien był.
Jeśli w latach 2011–2024 zaciągnąłeś kredyt gotówkowy lub pożyczkę ratalną i bank pobrał przy tym prowizję, ubezpieczenie lub inne opłaty, które zostały wliczone do kwoty kredytu — to istnieje duże prawdopodobieństwo, że Twoja umowa zawiera to samo naruszenie, co umowa w opisanej sprawie.
Jak sprawdzić, czy to dotyczy Twojego kredytu
Wystarczy zajrzeć do umowy kredytowej i odpowiedzieć na trzy pytania.
Pierwsze: Jaka kwota pożyczki jest wpisana w umowie? Czy jest ona wyższa niż kwota, która faktycznie trafiła na Twoje konto?
Drugie: Czy bank pobrał prowizję, ubezpieczenie albo opłatę przygotowawczą, wliczając je do kwoty kredytu — a nie pobierając osobno?
Trzecie: Czy RRSO zostało wyliczone z uwzględnieniem oprocentowania od tych kosztów?
Jeśli na pierwsze dwa pytania odpowiadasz „tak” — to Twoja sprawa wymaga analizy. Wyrok w sprawie I Ca 54/26 pokazuje, że nawet sądy, które początkowo oddalały takie powództwa, ostatecznie są odwracane przez sądy wyższe instancji.
Co z terminem?
Oświadczenie o sankcji kredytu darmowego można złożyć w toku spłaty kredytu — albo do roku od dnia zapłaty ostatniej raty. Po upływie roku roszczenie wygasa bezpowrotnie.
W tej sprawie oświadczenie zostało złożone w maju 2025 roku — kredyt zaciągnięty w 2018 roku nadal był spłacany, więc termin był zachowany. Ale gdyby kredyt był już spłacony i od ostatniej raty minął rok — J.R. nie miałby czego dochodzić.
Jeżeli spłaciłeś kredyt niedawno albo właśnie zbliżasz się do ostatniej raty — działaj teraz.
Bezpłatna analiza umowy
Sprawy o sankcję kredytu darmowego prowadzę na terenie całej Polski. Każdą umowę analizuję indywidualnie — sprawdzam, czy bank naliczał odsetki od kosztów, czy RRSO zostało wyliczone prawidłowo i jakie inne naruszenia mogą uzasadniać roszczenie.
Jeżeli masz lub miałeś kredyt gotówkowy albo pożyczkę ratalną — wyślij mi skan umowy. Bezpłatnie ocenię, czy jest podstawa do złożenia oświadczenia o SKD i ile możesz odzyskać.
Adwokat Kamil Kwiatek Kancelaria Adwokacka Kamil Kwiatek ul. ks. Ludwika Tunkla 114/419, 41-707 Ruda Śląska
📞 +48 574 124 172 ✉️ k.kwiatek@kwiateklaw.pl 🌐 kwiateklaw.pl/kontakt